…których prawdopodobnie nigdy nie słyszałeś. Najpierw jednak kilka słów na temat muzyki ogólnie – temat będzie jeszcze pewnie wielokrotnie rozwijany, bo dość rozległym i ciekawym go znajduję.

Zacznijmy od podstaw: pierwsze trzy najstarsze z najstarszych prawd muzyki głoszą:

1. Na samej, samiutkiej górze nie istnieje podział muzyki na gatunki. Istnieje podział na muzykę chujową i zajebistą.
2. Każda muzyka jest robiona w mniejszym lub większym stopniu dla pieniędzy. To truizm, ale taka jest prawda.
3. Muzyka nie ma na celu niesienia przekazu. Są wyjątki od tej reguły, ale muzyka ma generalnie sprawiać przyjemność i doszukiwanie się tanich ideologii w piosenkach jest idiotyzmem.

ad. 1 Strasznie mnie śmieszy, kiedy ktoś mówi “pop to gówno”, “rap jest chujowy” etc. Można powiedzieć “Nightwish jest beznadzejny” albo “Evanescence to gniot”, ale uogólnianie do całego gatunku jest krytynizmem. W każdym rodzaju muzyki znajdują się zajebiaszcze i gówniane zespoły (z czego tych drugich jest z reguły znacznie więcej).

ad. 2 Jeszcze zabawniejsze jest dzielenie muzyki na komercyjną i niekomercyjną. KAŻDA muzyka jest komercyjna, bo muzyk tworząc muzykę ZARABIA. Więc nie myślcie sobie, że jacy to wy nie jesteście alternatywni, bo słuchacie prawdziwych, niekomercyjnych artystów, którzy wychowali się na ulicy i znają życie. I nie robia muzyki dla pieniędzy, tylko chcą przekazać coś ważnego, są wolontariuszami dobrej woli, jeżdżą do Afryki, solidarnie żrą bambusy i nauczają ludzi.

ad. 3 Ma duży związek z poprzednim punktem. Tekściarz pisze tekst taki, jak chcesz usłyszeć, bo dajesz się nabierać na takie właśnie chwyty i myślisz, jaki on to jest fajny, bo zna życie. On to ma w dupie, napisał tekst, który ma się sprzedać. Po prostu. Słuchając Kultu nie buntujesz się przeciwko światu, słuchając Dimmu Borgir nie wyznajesz szatana, słuchając Radiohead nie jesteś niezal-romantykiem, etc. Piosenka nie ma zbawić świata, ani tym bardziej ciebie.

Po tych kilku wyjaśnieniach, czas na meritum notki. Naprawdę zajebiaszcze popowe kawałki, które gniotą większość tego, co mamy w MTV z miejsca. Nie będzie tu Justina, Nelly czy Outkastu – są zajebiści, ale ich zna każdy. Postarałem się zebrać piosenki artystów, którzy w naszym kraju są niemal kompletnie nieznani.
Jeżeli słyszeliście o nich wcześniej – to naprawdę mnie to cieszy. Chwała wam.

10. The Pipettes – Because it’s Not Love (But it’s Still a Feeling)

Kawałek nie notujący się do kategorii “genialne”, ale na swój sposób świetny. Każdy ma czasem ochotę na cukier.

9. Bran Van 3000 – Astounded

All I wanna do is love you! I just wanna take you there! Najprostsze popowe lyricsy i genialny podkład. Przepis na idealny song.

8. The Russian Futurists – Paul Simon

Kawałek zajebisty po prostu. Standardowe 3 minuty dobrego humoru. Tuu-tu-tuuu-tu. Zanucalny jak cholera.

7. Dntel – This is the Dream (of Evan and Chan)

Wspaniały głos Gibbarda, doskonały podkład Tamborello. Singiel z jednej z najlepszych płyt ostatnich lat. Wylatujemy w kosmos, koledzy i koleżanki.

6. The Roots – The Seed (2.0)

Wiecie, na jakim zajebistym motywie gitarki jedzie ten kawałek? Sprawdźcie. I ten gospelowy zaśpiew w refrenie. Song-killer.

5. Badly Drawn Boy – Once Around the Block

I znów gitarowy motyw. I znów wokal. OMG. Ti di du ta tididudi taraaa tidudidaaa, tidudi taa rat ta, tidudidudidaa da da ta, tadada tarararara, tudiduda, tididudidu tidu tada tidi du ta ti di ta. Toż to jak Kylie “Na-na-na-na-nananana” Minogue

4. Cafe Tacuba – Puntos Cardinales

Nazywanie Tacuby “latynoskim Radiohead” jest na wyrost. Ale ten kawałek gniecie. Wakacje, Meksyk, tequila, nachos, salsa, te klimaty. Bit!

3. The Avalanches – Since I Left You

Kawałek zrobiony z samych sampli. KURWA JESTEM W SZOKU, że można zrobić taką płytę jak ta The Avalanches tylko z sampli. Masakra.

2. Annie – Heartbeat

Nie rozumiem, nie ogarniam. Pół świata się spuszcza, w Polsce cisza. Jaka Annie? Kto? Lennox? Nie! Annie! Ta Annie! I jej zajebiste w chuj Heartbeat. Feel this shit!

1. Junior Senior – Can I Get Get Get

Leeejdis and dżentelmen. Król, 10/10, takie coś. Jeden z najbardziej zjadających kawałków ever. Dwóch kolesi z Danii, z zimnej, zapyziałej Danii robi piosenkę o zabawie. I kurwa, udaje im się. Wszystko tutaj to zabawa, dobry humor, omg, omg, omg. Ooooh, Can I get get get / to know know know / you better better baby? Wymiata.

Miłego weekendu życzę.