A man should be two things: classy and fabulous.
listopad 9, 2007
Czyli lans jest ok, lansu nigdy za wiele. Widzicie, pewne rzeczy stają się symbolami. Swojej epoki, swojego popkolenia (mój własny neologizm określający kolejne pokolenia popkultury), swojej marki. Nie zawsze są najdroższe, zawsze są najfajniejsze. Generalnie są zajebiste. Każdy człowiek chciałby je mieć, i niech nie gada, że nie. Każdy, podświadomie uwielbia takie małe symbole, a jak na nie narzeka, to z reguły z zazdrości, bo ich nie ma. Gdyby nie te lansiarskie itemy, popkultura byłaby chujowa jak barszcz.
Każdy producent marzy o tym, żeby jego produkt stał się ikoną. Ale nie ma tak łatwo. Wymaga to odpowiedniego skilla marketingowego, odpowiedniej historii, w miarę możliwości unikania powtarzalności, prekursorstwa, pewnej wizji i odpowiedniej dozy kreatywności. Wiele rzeczy miało potencjał, żeby stać się ikonami, ale zostały zjebane w ten czy inny sposób. Dzięki temu selekcja jest naprawdę spora i w sumie (względnie) niewiele rzeczy zyskuje odpowiedni status. I dobrze, bo gdyby wszyscy mogli stworzyć ikonę, nie byłyby one wówczas ikonami, lecz jedynie seryjnie produkowanymi, fajnymi przedmiotami.
Po tym przydługim wstępie czas na kilka najzajebistszych lansiarskich itemów popkultury. Zaczniemy od ubioru.
Conversy. Niewielu producentom obuwia udało się osiągnąć taki status, jak Marquis’owi Converse’owi. Najlepiej klasyczne jednokolorowe trampki, z białą gumą. Propagowane przez kolejne gwiazdy, nigdy nie wyjdą z mody, zawsze będą tak samo zajebiste i żadne Adidasy, Reeboki i inne ich nie przegonią. Pasują do dżinsów, garnituru, krótkich spodni. Do t-shirtów, koszul, polówek, do czapek, do wszystkiego. Są ikoną. A prawdziwą ikonę łączy się tylko z kolejną ikoną.
Levi’s 501. Każdy twardy skurwiel zachodu nosił 501. Każda celebrity ma przynajmniej jedne w swojej garderobie. Każdy muzyk, projektant mody, każdy superbohater. Nie lubisz 501 – nie jesteś fajny. Sorry.
Klasyczny, prosty T-shirt. Żadnych polówek, long-sleevów, tanich koszul. Only classic t-shirt. Z jakimś fajnym nadrukiem. Może być jakaś z ikon telewizji – pani Monroe, albo pan Warhol. Albo “I like Ike”. Marlon Brando takie nosił.
Do tego aviatory od Ray-Bana. Michael Jackson i Lou Reed je nosili. Że o setkach zajebistych amerykańskich marines nie wspomnę. Aviatory to podstawa, klasyczne, bez żadnych udziwnień. I absolutnie nie wyprodukowane przez żadną z tych dziwnych, modnych firm w stylu Diverse. Klasyka only.
Ok, wygląd mamy za sobą. Teraz gadżety.
iPod. Najbardziej rozpoznawalny przenośny odtwarzacz świata. Zdetronizował oryginalnego Walkmana od Sony, zdetronizuje wszystko. Biały albo czarny. Pomijam tak oczywiste sprawy, jak genialna jakość dźwięku i trwałość. To jest lans w najczystszej, snobistycznej postaci. Kochamy to.
Zippo. Po raz kolejny wracamy na dziki zachód i hollywoodzkie superprodukcje. George Blaisdell się nie pomylił. Kto by pomyślał, że można wylansować zapalniczkę? Tylko on. +10 do lansu, obowiązkowo klasyczna srebrna.
Ford Mustang – podjechać po dziewczynę klasycznym, bondowskim autem – bezcenne. Sean Connery miał klasę.
Lucky Strike – Ponownie Ameryka, nic nie poradzę, że to stolica popkultury. Marines je palili, żadnej większej rekomendacji nie potrzeba. Dopuszczalne są jeszcze Marlboro Red, ale tylko, jeżeli jarają nas amerykańscy chłopcy od krów.
Pulp Fiction – klasyka kina. Każdy powinien mieć kilka sztuk DVD, znać najważniejsze dialogi na pamięć i jadać w Jack Rabbit Slims
Gibson Les Paul – gitara-kult. Nie masz Les Paula, jesteś nikim w świecie gitarzystów.
Route 66 – każdy prawdziwy facet powinien przejechać się tą drogą przynajmniej raz w życiu. Obowiązkowo Fordem Mustangiem. Ewentualnie Cadillakiem. Inne samochody są niedopuszczalne.
Dolary – posiadać kilka dolarów w swoim portfelu – bezcenne. Must-have.
Samurajska katana – lans sam w sobie. Japonia jest najpopularniejszym obecnie krajem popkultury, każdy powinien mieć coś związanego z tą małą, nic nie znaczącą wysepką pomiędzy Kanadą, a Rosją.
Food and Drinks.
Coca-Cola – klasyka, Warhol, smak, orzeźwienie. No i śpiewali o niej Modeści. Czego chcieć więcej?
Miller – Nie można schodzić poniżej pewnego poziomu. Jeżeli jesteś kibicem, dopuszcza się jeszcze Carlsberga i Heinekena. Żadne kosmiczne piwa z wysepkowego (tudzież germańskiego) zapiździejewa nie wchodzą w grę. Co to za lans pić piwo, którego nikt nie zna? Ikona jest ikoną dlatego, że wszyscy o niej słyszeli.
RedBull – klasyka porannego wstawania, piją ją amerykańscy tirowcy. A wiadomo, co robią amerykańscy tirowcy z tymi, którzy uważają ich za idiotów. Pić!
Nachos – najlepszy wynalazek gringos, zaraz obok tequili.
BigMac – jedyne lansiarski żarcie w Makach. Kilkufuntowy lans dla najlepszych.
No, teraz możecie zacząć kolekcjonować lansiarski stuff. Pamiętajcie – lansu nigdy za wiele. Pewnie o czymś zapomniałem, ale generalne pojęcie o tym, co jest zajebiste już macie. Jak sobie o czymś przypomnę, to dopiszę. Bawcie się dobrze.
Yyyy. Eeee.
Too much american films?
A, i rozumiem, ze to jest proamerykański lans for men only.(?)
Powiem Ci, że ciekawie i oryginalnie, gdyż (nie wiem gdzie mieszkasz) w Stolycy LANS=LONDON i ogoł jest bardziej probrytyjski niż proamerykański. A to dziwne, bo na wyspach zimno jest. I nieprzyjemnie.
No to powiedz mi Aniu, co takiego mieli Brytyjczycy, czego nie zerżnęli z kultur innych krajów? Garniaki i fryzury-hełmy a’la Beatlesi? Stylizacja na masona? Klasa robotnicza? Anglia jest daleko w tyle pod względem prekursorstwa popkultury, wszystko co fajne pochodzi generalnie ze Stanów. Dziki zachód, marines, superbohaterowie, Warhol, Marilyn Monroe. Londyn to tylko podłapuje i naśladuje. Wszyscy Beatlesi, Pistolsi, Stonesi byli tacy fajni, bo siedzieli w głęboko w american-way-of-life. A współczesny brytyjski lans na indie to żenada, a nie żaden lans. Rurki, Kooksi, marynarki, frotki i przypinki nigdy nie będą ikonami. `No fuckin’ way.
Ty, od kiedy Ty uważasz, że Stonesi i Pistolsi byli fajnie?
A poza tym nie mów, że indie to żenada, bo sam masz indie-gadżet na nadgarstku:P.
p.
1. Naucz się rozdzielać pewne sprawy, muzyka Stonesów i Pistolsów średnio mi leży, chociać czasami mogę posłuchać, ale – nigdy nie zaprzeczyłem levelowi ich ikonostwa.
2. Kupiłem go w amerykańskim sklepie. Poza tym to, że nie uważam go za prawdziwie lansiarski (a taki był sens mojego komentarza, pani “czytamy ze zrozumieniem”) nie przeszkadza mi w noszeniu go. Poza tym szedłem na indie koncert, musiałem się wpasować.
… zamknij się!
.
A tak poważnie to uwielbiam czytać twoje hardkorowe odpowiedzi na atakujące cię komentarze. Jest kupa śmiechu ze względu na to, że utrzymane są w tak zajebiście poważnym tonie, że gdybym cię nie znała to pomyślałabym, że nie masz w ogóle dystansu do samego siebie.
God Save the Queen
ms i elitarna szkola
trzeba jeszcze wspomniec o lansie kobiet:
Chanel No 5-ikona elegancji i luksusu, choc zapach nie zachwyca.
torebki chanel- kogo nie stac to kupuje podróbki.
szpilki Manolo Blahnik- ulubienice modelek i sławnych.
kana -> Kobieta jest tak wylansowana, jak jej facet, taka prawda.
Blahnik- odrazu po przeczytaniu o tym pomyslalam;D
zalezy, czasem to facet jest wylansowany jak jego laska. ja musze nad swoim popracowac, jest kompletnie niedoedukowany muzycznie, dzisiaj np pomylil lennona z eltonem, myslalam ze go udzusze, ale na swoje szczescie wlasnie prowadzil samochod.
tam chanel chanel, ja wole diora.
ale generalnie, to swietnie wszystko ujales, zajebiscie mi sie podoba, moglabym miec faceta, ktory by wyznawal te zasady:P chyba wydrukuje mu te notkei powiesze nad lozkiem:D:D:D
>>zalezy, czasem to facet jest wylansowany jak jego laska. ja musze nad swoim popracowac, jest kompletnie niedoedukowany muzycznie, dzisiaj np pomylil lennona z eltonem, myslalam ze go udzusze, ale na swoje szczescie wlasnie prowadzil samochod.
tam chanel chanel, ja wole diora.
ale generalnie, to swietnie wszystko ujales, zajebiscie mi sie podoba, moglabym miec faceta, ktory by wyznawal te zasady:P chyba wydrukuje mu te notkei powiesze nad lozkiem:D:D:D<<
…
BART!
Ja dzisiaj spotkałam najbardziej wylansowane ciacho w historii świata!!!!!!!!!!!!
I posiadało sporo z wymienionych przez ciebie atrybutów, sporo:).
ok bartek>frytka
i kto kurwa powinien pisać podręcznik o sztuce lansu?;P
to powyzej to moje
a co z ‘martini wstrząśniętym nie mieszanym’? drink-legenda, najważniejszy atrybut Jamesa Bonda… klasyka.
…widze, ze ktos tu w dziecinstwie czytal bravo swojej siostry do poduszki, a pozniej, gdy stal sie prawdziwym mezczyzna (bo kupil ipoda) to zaczal czytac Cosmopolitan…
A ty chyba i tak nie masz mustanga, ani nie jechales route 66, wiec raczej nie jestes cool…sorry–>zycie
A propos ameryki i jej obywateli; uwazam, ze jest to jeden z najglupszych narodow swiata, a jako dowod dolaczam ten link: http://youtube.com/watch?v=VtXCs0Wqs9Q
Jesli cie zainteresuje to na AMERYKANSKIM (BTW) youtubie jest wiele podobnych filmow.
Pozdrawiam i czekam na odp.
och ->
Z alkoholi toleruję tylko piwo i wódkę, ew. naprawdę wyjebane drinki. Np. wódkę na RB. Martini nigdy do mnie nie przemawiało – podobnie jak Astony Martiny.
szary ->
“…widze, ze ktos tu w dziecinstwie czytal bravo swojej siostry do poduszki, a pozniej, gdy stal sie prawdziwym mezczyzna (bo kupil ipoda) to zaczal czytac Cosmopolitan…”
Kolejny psychoanalityk. Wskaż mi w Bravo artykuł o wymienionych przeze mnie w poście rzeczach. W Cosmo już prędzej, ale też bym za dużo nie oczekiwał. W/w lista ma dalece głębsze korzenie, sięgające m.in. moich ulubionych filmów, ludzi, komiksów, książek etc.
“A ty chyba i tak nie masz mustanga”
Spierdalaj. (Dowcip niewyszukany i zrozumiały dla nielicznych, za co przepraszam. No offence, to nie jest moja odpowiedź.)
“A ty chyba i tak nie masz mustanga, ani nie jechales route 66, wiec raczej nie jestes cool…sorry–>zycie ”
Nie mam i nie jechałem. Ale będę miał i pojadę.
“A propos ameryki i jej obywateli; uwazam, ze jest to jeden z najglupszych narodow swiata, a jako dowod dolaczam ten link: http://youtube.com/watch?v=VtXCs0Wqs9Q”
O wchodzimy na mój ulubiony temat. Filmik stary jak świat, przewinął się przez mój komputer z milion razy przy rozmaitych okazjach.
Ja za to znalazłem kilka innych filmików, które również są dowodami na pewne sprawy!
Wszyscy Polacy są żulami…
http://pl.youtube.com/watch?v=Bfu8jKKIihI
…feministkami…
http://pl.youtube.com/watch?v=mLlCQsm34u4
…papieżami…
http://pl.youtube.com/watch?v=vcuFMWI54Ic
…niezłymi informatykami…
http://pl.youtube.com/watch?v=-DHxqJkmxeg
…a nade wszystko tańczą:
http://pl.youtube.com/watch?v=wW-KHVxex54
Dziwni ci Polacy! Tak samo dziwni, jak Amerykanie głupi.
Widzisz, jeżeli wezmę 1000 przypadkowych osób spotkanych na ulicy w centrum Katowic, przepytam ich w podobny sposób, to idę o zakład, że znajdę min. 10 idiotów, którzy nie wiedzą ile było wojen światowych, gdzie jest Utah i jak się to pisze, kim jest Angela Merkel etc. Więc dla mnie takie ankiety nie mają sensu, bo jakikolwiek wynik chceilibyśmy (jako ankieterzy) osiągnąć – taki osiągniemy. Sprawna selekcja materiału, podstawowa wiedza ze statystki, tu podciąć, tu zmontować i puff – gotowe, mamy Czokapik. Więc twój dowód to żaden dowód.
Ale, idę ci na rękę – załóżmy, że tak, 90% obywateli USA to tępaki. I wiesz co? Ciągle zostaje 30 milionowa elita. Pokaż mi 30 milionów Polaków wyedukowanych tak, jak te 30 milionów Amerykanów.
Dalej – wiedza z punktu czysto praktycznego. Polak wie, gdzie leży Litwa. Amerykanin nie wie, gdzie leży Polska. But – 85% Amerykanów samodzielnie wypełnia deklaracje podatkowe, a 77% Polaków ma problemy ze zrozumieniem tego co czyta (vide któreś Wprost). Amerykanin znajdzie Polskę na mapie, Polak nie zrozumie nawet instrukcji wypełnienia w/w deklaracji.
Pomijam już fakt samych osiągnięć narodu amerykańskiego. Niepodległość, stabilność, silna waluta (teraz mniej, przyznaję, ale generalnie dolar wyrobił sobie zawczasu niezłą markę), misje kosmiczne, świetnie wyszkolone wojska, Google, YouTube, potentaci na wieeelu rynkach… strasznie musiało im się z tym wszystkim poszczęścić, skoro tacy głupi są.
Co ty na to?
Co ja na to??…hmmm. Myślę, ze mam ciekawsze rzeczy do robienia niż wymyślanie jakichs kontrargumentów, bo widzę, ze jesteś bardzo pewny siebie (zgubne) i nie uznajesz krytyki (jeszcze bardziej zgubne). Odpisuje, ponieważ jednego nie rozumiem w twojej odpowiedzi: o co chodzi z mustangiem i jokiem jego dotyczącym ?? Wydaje mi się, ze tez naleze do tej grupy go nie rozumiejących.
Narka
P.S.
A Ameryka ma korzenie europejskie.
szary -> Bez urazy, ale twoja odpowiedź to dyplomatycznie napisane “Nie mam argumentów, zamknij się.”
“Odpisuje, ponieważ jednego nie rozumiem w twojej odpowiedzi: o co chodzi z mustangiem i jokiem jego dotyczącym ?? Wydaje mi się, ze tez naleze do tej grupy go nie rozumiejących.”
No właśnie – nie jesteś, a to dość osobisty dowcip i nie mam zamiaru się tutaj teraz rozwodzić na ten temat. Kto miał zrozumieć, ten zrozumiał.
P.S.
Herbata ma korzenie w Chinach. Co nie zmienia faktu, że kojarzymy ją z Anglią i jej fajwoklokami.
Rozluźnij kołnierzyk, bo od tego lansu przez szybkę wszystko Ci się miesza.. Poza tym lans przez szybkę już nie jest lansem, a ikony są cool dopiero wtedy, kiedy traktujesz je nonszalancko. Bo zostaniesz posłem Misztalem popu.
Aviatory dlatego się tak nazywają, że były robione dla lotników, i to oni je zikonizowali, nie jacyś marines. Goście z piechoty nie bardzo mieliby je nawet kiedy nosić. Ten klasyczny look to właśnie bomber jacket i aviatory.
Mustang jako klasyczne bondowskie auto? C’mon, gdzieś tam mignął i tyle. W Goldfingerze Bond i tak jeździł aston martinem.
Route 66 to smutny skansen, mate. Tej trasy już nie ma, zostały jakieś resztki.
Nie po to RedBull (austriacka firma, btw) wydaje kasę na sporty ekstremalne, żeby RB pili truckerzy. I nie po to ma mniejszą i droższą od innych e-drinków puszkę. Truckerzy piją, bo ja wiem, Diesla.
Nachos i tequila jako wynalazek gringos? Powiedz to jakiemuś Meksykaninowi.