Dlaczego, buntowniku, jesteś taki chujowy?
listopad 7, 2007
“Wierzę w bunt jako najwyższą wartość młodości, (…), wierzę również w to, że nie ma buntu bez celu.” Ja rozumiem, że pan Hłasko żył w nieco innych czasach, kiedy termin “bunt” miał nieco inne, bo patriotyczno-martyrologiczne znaczenie, ale powyższe zdanie jest idealnym dowodem na to, że każdy ma prawo publicznie pierdolić głupoty.
Dzisiejszy świat jest pełen buntowników. Buntują się przeciw wszystkiemu, co ich otacza. Buntują się przeciwko rasizmowi, buntują się przeciwko komercji, buntują się przeciwko niesprawiedliwości, buntują się przeciwko władzy, buntują się przeciwko Stanom Zjednoczonym, buntują się przeciwko wojnom, buntują się przeciwko McDonald’sowi, buntują się przeciwko rodzicom, buntują się przeciwko szkole, buntują się… wymieniać można bez końca. No to proszę, buntownicy, spójrzcie teraz na siebie.
Macie na stopach Conversy, Vansy, Martensy, czy całkiem przeciętne trampki za 20 złociszy, Made in Korea? Macie na nogach dżinsy? Macie na sobie t-shirt, z nazwą odpowiednio zbuntowanego zespołu? Jeździcie ze starymi Oplami, Fordami, Chevroletami, Volkswagenami, Fiatami? Żrecie żarcie z Tesco, Auchanów i innych Carrefourów? Pijecie Coca-Colę, Fantę, Mirindę et consortes trunki? Palicie Marlboro, L&M, Pall Malle i inne Wajsroje? Macie zainstalowany Windows, Firefoxa i Winampa? Na pewno. Na pewno kurwa siedzicie w tym zajebanym, “konformistycznym”, “komercyjnym”, “kapitalistycznym” świecie po same zbuntowane uszy. Wyobraźcie sobie, że to wszystko znika. Że jest tak, jak sobie wymarzyliście. Że nie ma kapitalizmu, nie ma hamerykańskich dżinsów, nie ma buntowników z Ramones, nie ma samochodów zagrażających środowisku.
Siedzimy w ulepionej z gówna lepiance, żremy szczury i trawę, nosimy kiecki z liści, biegamy z sarnami i antylopami po Dolinie Rospudy. Punk gramy na bębnach i tam-tamach, modlimy się do drzew i wyimaginowanego boga. To byłby dopiero zajebisty świat. Świat bez podziałów, bez biednych i bogatych, bez pieniędzy, które symbolizują szatana, bez korupcji, bez zła! Świat piękny i wymarzony! Wspaniała wizja, nieprawdaż?
Widzicie, bunt ma sens, kiedy jest się o co buntować. Luke Skywalker mógł się buntować przeciwko Imperium. Ale buntowanie się przeciwko tak oczywistym i wygodnym rzeczom, jak współczesny świat jest kretynizmem i generalnie – jest chujowe. I nieopłacalne.
Jeżeli będziecie walczyć z wyścigiem szczurów, o buntownicy, to staniecie na szarym końcu socjologicznego łańcucha. Zostaniecie zepchnięci na margines społeczeństwa i prawdopodobnie zdechniecie przed trzydziestką w jakiejś zasranej kawalerce. W dzisiejszym świecie trzeba się przepychać łokciami, nogami, głową i najlepiej jeszcze mieć za sobą jakiegoś towarzysza, którego w dogodnej chwili można popchnąć na pastwę przeciwnikom, a samemu zręcznie wykorzystać powstałą w ten sposób lukę w szczelnej otoczce wyższej klasy społecznej. Im szybciej zmądrzejecie, dorośniecie i to pojmiecie – tym lepiej dla was.
A tani, konfekcjonowany bunt możecie sobie w dupę wsadzić. Nie jesteście “Generacją Nic”.
a ja mysle ze wszyscy musimy stanac na przeciw wyscigowi szczurow powiedziec nie i napierdalac glowami w mur, kiedys kurwa peknie chocby najpierw milion glow mialo pasc
jesli nie bunt, to co?
Jeżeli nie będziemy się buntować, to nie zrobimy z siebie idiotów. W pewnym wieku z większości buntowniczych skłonności się wyrasta i z perspektywy czasu każdy młodzieńczy bunt wywołuje na twarzy uśmiech politowania. Do osiągnięcia tego wieku lepiej się dobrze bawić, bez dorabiania do tego żadnych głupich ideologii. Ewentualnie można już za młodu rozwijać najbardziej przydatne w przyszłości skille, ale to potrafią tylko nieliczne jednostki.
Bunt, a konkretniej niektóre jego przejawy – owszem – wywołuje czasem uśmiech politiwania. Widzę po sobie. Tylko nie jest tak, że sie do niczego nie przydaje. Otóż przydaje się. kształtuje charakter, osobowość i stanowi przeciwwagę własnie dla konformizmu i koniukturalności. prawda leży po środku, więc ani buntownik buntując się przeciw czemukolwiek, ani ten buntujący się przeciwko instytucji buntu nie mają do końca racji. Dzięki.
W kraju cywilizowanym, z demokratycznym ustrojem, o kapitalistycznej gospodarce nie ma się przeciwko czemu się buntować. Bo jak? Przeciw tyranii rządzących? Przeciw brakowi jedzenia? Przeciwko rasizmowi ze wskazaniem na białych (bo taki kolor skóry ma ponad 90% Polaków? Bez jaj proszę. Każdy przejaw punk-buntu nastoletnich męczenników to idiotyzm, sami nie zdają sobie sprawy z tego, że kopią sobie dołki pod własnymi dupami, deprecjonując znaczenie buntu do słuchania Kultu i Indios Bravos, noszenia idiotycznej “Muzyki Przeciwko Rasizmowi” i koszulek z Che, komuno wróć, o idioci. A zdeprecjonowany bunt to konfekcja, moda, glamur, punk, niezal, tania alternatywa dla dzieci. I na pewno nie wyrabia charakteru ani osobowości.
Mnie wyrobił charakter i osobowość
buntować się można przeciwko wszystkiemu. Załóż, że bunt to zaprzeczenie. Możesz zaprzeczyć czemu tylko ci się podoba. Raz wyjdzie, raz nie. No i każdy ma jakieś tam problemy i wrogów. A to jak sie kto buntuje to już jego problem. W końcu żyjemy w kraju z demokratycznym ustrojem. Kiedyś pisałeś że świat jest fajny, bo istnieją różnice… czy jakoś tak. wtedy mi sie to spodobało. A teraz nie wiem czy to dobrze zrozumiałem.
a koszulki z Che rzeczywiście są idiotyczne i niesmaczne…
“Mnie wyrobił charakter i osobowość”
To ty tak sądzisz.
“Załóż, że bunt to zaprzeczenie.”
Załóż, że każdy człowiek jest Chińczykiem. Każdy Żółty jest człowiekem, ale w drugą stronę już niekoniecznie, chyba, że o czymś nie wiem. Podobnie jest z buntem i zaprzeczeniem.
“No i każdy ma jakieś tam problemy i wrogów.”
Ale nie każdy do swoich problemów i wrogów dorabia buntowniczą ideologię.
“W końcu żyjemy w kraju z demokratycznym ustrojem.”
Co w praktyce oznacza, że każdy ma prawo być idiotą i nie można go za to zastrzelić. Ale można go skrytykować.
“Kiedyś pisałeś że świat jest fajny, bo istnieją różnice…”
Tak. I nie wiem jak to się ma do tematu.
Sądzę. Poprę przykładem. swego czasu mówiłem do innych z góry: “jesteś debilem, mam cie w dupie, słuchasz syfiatej muzyki” teraz staram się być obiektywny i patrzeć na różne sprawy z dystansu. Dość zwierzeń…
Źle się wyraziłem. Bunt to JEST zaprzeczenie, sprzeciw, negacja i tak dalej w synonimy…
Jeżeli masz wroga to myślę, że naturalną rzeczą jest sprzeciwianie się mu.
Każdy ma prawo być idiotą. Zgadzam się. Dodam, że do szacunku też każdy ma prawo.
Do tematu ma się to tak, że jeśli każdemu narzucisz swoje zdanie, to różnice znikną. A wydaje mi się, że do tego dążysz.
1. Nie ma czegoś takiego jak obiektywna opinia. Każda, nawet najbardziej siląca się na obiektywność recenzja jest w mniejszym bądź większym stopniu podszyta osobistymi preferencjami. To truizm, ale tak jest.
2. NIE. Bunt to NIE JEST zaprzeczenie, sprzeciw, negacja. Albo inaczej. Tak jak napisałem powyżej. Każdy bunt jest zaprzeczeniem, sprzeciwem, negacją, ale nie każde zaprzeczenie, sprzeciw i negacja są buntem. Bunt jest określeniem bardzo wąskim, i definiowanie, czy coś nim jest, czy nie zależy od kilku czynników, od rodzaju negacji, od podszycia jej odpowiednią ideologią, od środowiska i otoczenia, formy etc. Buntujesz się, kiedy negujesz np. autorytarny system rządów twojego kraju, wychodzisz na ulicę, dajesz w pysk milicjantowi, krzyczysz, że tak kurwa być nie może, zakładasz bojówki, dosłownie i w przenośni, pracujesz w podziemiu itd. To jest bunt. Ale jeżeli w tym samym autorytarnym kraju powiesz po prostu “Nie podoba mi się to w sumie, ale chuja mogę zrobić” to już buntem nie jest. Jest zwykłym zaprzeczeniem. Bunt jest czymś silnie ideologicznym, brutalnym i czynnym. Jeżeli np. zwyczajnie nie zgadasz się w jakiejś sprawie z matką, to też nie jest bunt. To jest zwykłe niezgadzanie się. Jeżeli nie lubisz kogoś i zamierzasz negować wszystko co powie, to też nie jest bunt. Jeżeli nazywasz to buntem, to tak, jakbyś nazwał papieżem każdego księdza, którego spotkasz. Deprecjonowanie pewnego wysokiego pojęcia, tyle.
3. Nie każdy ma prawo do szacunku, przynajmniej na pewnym stopniu rozwoju. Jeżeli widzę, że ktoś jest tępakiem, to póki nie zmądrzeje, póty nie będzie miał u mnie prawa do szanowania go. A jeżeli zmądrzeje, to wtedy mogę zweryfikować swoją opinię.
4. Jest różnica między opinią, a przeinaczaniem faktów i zmienianiem definicji. Różne opinie są OK, ale pieprzenie bzdur wynikających z niewiedzy nie. W tym przypadku nazywasz buntem coś, co nim nie jest – więc pieprzysz głupoty.
No cóż. Nie rozumiemy się. Ale było miło
Bar-tek! Widać, że nie myślisz historycznie, bo nie podajesz przyczyn i skutków, kurwa.
Przyczyna: w pewnym wieku chcesz usilnie gdzieś należeć. A twoi nowi znajomi, są tacy elo i kul, że wydaje ci się, że góry z nimi przenosić mógłbyś, a jak ktoś patrzy z politowaniem to tłumaczysz to sobie “gówno wie” i idziesz dalej pić wino. I wydajesz się sobie taki, kurwa, oryginalny, jak dupa białego kruka, joł.
Skutki: Tabuny mrocznej jak oddech ciężarnej słonicy młodzieży, która pluje na chodniki.
A ty to sobie w ogóle myślisz, że jak się wozisz i pijesz sobie Millery z cytrynką to od razu jesteś taki kaczi?!
“Bar-tek! Widać, że nie myślisz historycznie, bo nie podajesz przyczyn i skutków, kurwa.”
Myślę praktycznie.
“A ty to sobie w ogóle myślisz, że jak się wozisz i pijesz sobie Millery z cytrynką to od razu jesteś taki kaczi?!”
Japońscy naukowcy dowiedli, że Bartek z Millerem, Zippo i Lucky Strike’ami może uchodzić za definicję zajebistości. A pamiętaj, że oni mieli samurajów, Shigeru Miyamoto i Ayumi Hamasaki. No i bawią się w bukkake. Więc widzą, co jest zajebiste.
Bartek przepraszam, przypomnij mi ile gadżetów prawdziwego mężczyzny przed 30 masz? Na 969?:P
Dość jak na 18 rok życia. Mam jeszcze 12 lat. Wtedy zweryfikujemy.
sory, ale to ja jestem na tapetach telefonów calego świata:].
Biedni i bogaci byli zawsze. W dzikich plemionach, co można sprawdzić gdzie niegdzie jeszcze nad Amazonką albo na Nowej Gwinei, też są biedni i bogaci. Wódz ma pięć żon i stado świniaków a wioskowa oferma codziennie ma kilka kopniaków i kostki z wodzowskiego stołu do obgryzienia.
Ale tam nie ma buntowników: buntownicy są tam, gdzie ludziom żyje się dostatnio. W USA, Francji, Niemczech, Japonii, Australii. Tam gdzie jest bieda ludzie mają za mało czasu żeby się buntować, bo przez okrągły dzień gonią za jedzeniem. Afrykańczycy się nie buntują, bo nie mają na to czasu.
Bunt to wynalazek zamożnego społeczeństwa któremu się dobrze powodzi i które ma dużo czasu. A buntownikami są najczęściej ludzie którzy chcieliby mieć wszystko i nic nie robić.
A dlaczego młodzi Polacy się nie buntują: bo są bardziej konserwatywni w poglądach od swoich rodziców, postsolidarnościowy rewolucjonizm mają w głębokim poważaniu i wiedzą, że tylko ciężka praca zapewni im dobre życie.
Bunt jest motorem postępu. Wśród tych milionów buntującej się młodzieży znajdzie się ktoś, kto wymyśli coś mądrego.
Taka jest “rola” młodzieży – buntować się, czyli kwestionować to co już jest. I tak się młodzież zachowuje wszędzie – nie tylko tam gdzie jest dobrobyt. Z wiekiem człowiek staje się coraz mniej twórczy (mózg też sie starzeje). Nie jest w stanie generować tak wielu różnych pomysłów. Stąd im ludzie starsi, tym bardziej “konserwatywni”.
Czy kapitalizm i demokracja są faktycznie takie wspaniałe? Czy faktycznie wszystko jest takie “oczywiste i wygodne”, że nie da się niczego ulepszyć? A może jednak się da!
Bunt jest motorem postępu. Wśród tych milionów buntującej się młodzieży znajdzie się ktoś, kto wymyśli coś mądrego.
A te parę milionów to weźmie i spierniczy to, co ten jeden wymyślił.
Rewolucje zawsze kończyły się źle. Zaczynając od tej Francuskiej, które pochłonęła ileś tam setek tysięcy ludzi, a kończąc na tym, co dzieje się teraz.
Wszystko pewnie da się ulepszyć. Ale ulepszanie nie powinno polegać na spaleniu do gołej ziemi. A od tego zaczyna każda rewolucja i to postulują buntownicy. Ulepszanie polega na żmudnym cyzelowaniu drobniutkich elementów, oczywiście nudne to i pracochłonne i wymagające, ale tylko to przynosi efekty.
A poza tym jakoś nie zauważyłem buntowniczości w polskiej młodzieży. No, chyba, że za przejaw buntu uznamy pójście na studia, zakupienie garnituru albo ciężką pracę w jakiejś firmie.
snakedragon -> Czytanie ze zrozumieniem FTW. TO CO ROBI MŁODZIEŻ TO NIE JEST BUNT. To idiotyzm i robienie z siebie debila. Przeczytaj moje odpowiedzi co do komentarzy skrafala tutaj, to wychwycisz różnicę.
A czy demokracja i kapitalizm są takie wspaniałe? Nie. Ale nic lepszego się nie wymyśli. Rozmawiałem kiedyś na temat ustrojów doskonałych z przyjacielem – i wyszło, że najlepszy byłby świat przedstawiony przez Huxley’a w “Nowym Wspaniałym Świecie”. Żadnej korupcji, żadnych kryzysów, przemocy etc. Ideał. Ale (nie zaczyna się zdań od “ale”) nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał w takim świecie żyć. Chociaż zawsze możesz być pierwszy.
jest kilka rzeczy przeciwko którym warto się buntować (wyrażać sprzeciw)np. wojsko a także inne rzeczy do których jesteśmy zmuszani poza tym zgadzam się z toba
Łuhuuu!!Zajebiste!!